Tom Szósty

Grobosław był młodym, aspirującym zaklinaczem, który już od dzieciństwa pragnął zostać Nekromantą. Jeszcze jako mały chłopiec, wykopał z ogródka swoich rodziców zdechłego przed laty ukochanego psa Azora i tchnął w niego nowe, mroczne życie po życiu. Ta niezwykła, sentymentalna chwila na zawsze zmieniła Grobosława. Uwierzył w ogromną moc samorealizacji i zrozumiał, że jeśli pozostanie wierny swoim marzeniom, nie znajdzie się na tym świecie siła, która go powstrzyma przed ich zrealizowaniem. Wysłał swoją nową nieumarłą bestię by pożarła jego rodzinę i ruszył w świat. Do Necromarchu wstąpił by rozwijać swoje umiejętności i szybko awansował. Podobało mu się hasło, które wabiło w szeregi Nekromantów nowych, pełnych ambicji młodych kultystów – “Tam gdzie inni widzą rozkład, my widzimy możliwości”. Wszystko w końcu układało się po jego myśli, ale w miarę wspinania się po szczeblach kariery zaczął odczuwać pustkę. Nie była to jednak intrygująca, chłodna pustka śmiertelności, ale coś co przepełniało go narastającymi wątpliwościami. Czegoś wciąż brakowało.

Pof makes finding other singles in norwich and surrounding areas on pof as easy as finding people in your area on a dating site. Gay dating sites are designed to find long-term relationships for those who are single, gay, or dating in their gay phase Sagua la Grande map or for those who want to find partners who are gay. She was married, she had a child, we met in a bar.

Canvey island is the most beautiful island on the world-famous great barrier reef, australia. Free gay porn videos, gay sex movies, hong kong gay Centro Habana dating news. Mar 31, · it was not long ago that dating sites were thought to be one-stop shops for all of your dating needs.

How to meet up with that special person i have been dating for about 3 months. Meetups in rendon are a great way to get to know people in your local Heredia johnny hallyday et laeticia rencontre rendon community. You can even see all your matches and search by person or search by state to find your date.

Free to join & browse - 1000's of singles - view today's profile pictures & review your matches for free. Find your city in the us on a map, search for a place, or filter by a specific state/district find tender rencontre gratuit Khurja more from our city finder. You could even be one of hundreds of people who met their partner from a dating site.

– Sam nie wiem. Jestem zorientowany na sukces, mam dużą samodyscyplinę i niezgorsze umiejętności interpersonalne, a mój mistrz wciąż nie pozwala mi przystąpić do próby Trupiego Jadu. – Zastanawiał się Grobosław patrząc przy tym przez okno w nocny mrok, jakby miał odnaleźć w nim odpowiedzi na dręczące go pytania.

– Masz wszystkie certyfikaty? Opanowałeś wszystkie umiejętności klasowe? – Zapytał jeden z trzech kolegów, z którymi Grobosław pełnił wartę w strażnicy – Ściany z kości? Zatrute sztylety? Wybuchy zwłok?

– Wszystko. Powoli zaczynam myśleć o kolejnym Drzewku Zdolności. Uzbierało mi się nieco punktów…

– Dobrze ci radzę młody… – Wtrącił się trzeci wartownik – Ciesz się, że w ogóle dają ci brać udział w rytuałach. Ambicje bywają zgubne dla zaklinaczy. – Zniżył głos i zbliżył się do młodszego kompana, po czym prawił dalej. – Nie wychylaj się. Masz stałą umowę o niewolnictwo, uniebiezpieczenie i multiwoja. Wielu to wystarcza…

– Sam nie wiem… – uśmiechnął się smutno Grobosław – Być może rzeczywiście uważam się za… Wybrańca?

Nekromanci pokręcili głowami wymieniając między sobą uśmiechy pobłażliwości. Nikt już nie wierzył w przepowiednię o Wybrańcu, który przywrócić miał równowagę w Mroku. Nekromanci wsadzili ją między bajki, tak jak opowieści o innych mitycznych postaciach, takich jak polującego na niegrzeczne dzieci Wiedźmikołaja czy Wróżkę Złogówkę, która dawać miała podarki, w zamian za kamienie nerkowe schowane pod poduszką. Nadszedł czas by i on odpuścił udział w morderczym wyścigu pustynnych szczurów.

– Wiecie co? – Poczuł jak spływają na niego ulga i spokój – Powinienem zdecydowanie wrzucić na luz. Inaczej stres mnie zabije!

– A taka śmierć to koszmar przy składaniu raportu! – Wszyscy wybuchnęli serdecznym śmiechem. Grobosław poczuł, że jest wśród swoich. Zrozumiał, że od zawsze bał się samotności i odrzucenia. Poczuł również jak wielki nóż wbija mu się w plecy na wysokości nerek, przekręca się, a potem lekko unosi go do góry, spuszczając z niego krew jak powietrze z gumowej dętki.

– O to bym się nie martwił – Wódz barbarzyńców Gregoroth, w końcu ujawnił swoją obecność w strażnicy. Jego obnażone w koszmarnym uśmiechu białe kły rozświetliły mrok i dopiero teraz reszta strażników zauważyła go. Zaskoczeni, momentalnie sięgnęli po swoje sierpowate sejmitary by zaatakować. Nim jednak zdążyli wyciągnąć swoje ostrza z pochew, wojownik doskoczył do nich czyniąc piruet i poderżnął im gardła. Uczynił to w sposób tak wirtuozyjny, że widać było, iż barbarzyńca ten nie jest tylko bezmyślnym rzeźnikiem, ale także wyrafinowanym zabójcą, któremu żadna forma mordu nie jest obca. Z tym, że właściwie nic nie było widać, bo nie o to chodzi w skrytobójstwie, żeby ktoś je oglądał. Nekromanci nie zdążyli nawet jęknąć, a ich ciała osunęły się na posadzkę jak bezwładne kukły. Byli martwi ponad wszelką wątpliwość.

– Tylko tchórz sprzymierza się z cieniem. – Powiedział Amadoububu wdrapując się przez okno do strażnicy. Zaraz za nim do pomieszczenia wpełzł koczkodan, który swoim małpim szczebiotem próbował naśladować krytyczny ton swojego pana.

– Tchórz to ktoś kto nie potrafi podporządkować cienia. – Gregoroth wytarł swój nóż z posoki i schował go za pas. – Mądry wojownik wie jak go wykorzystać, mordo.

– Mądry wojownik potrafi okazać szacunek swoim wrogom stając przed nimi z włócznią i tarczą, w pełnym słońcu, na ubitej ziemi bądź pośród pyłu pustyni. I najlepiej to z jajami na wierzchu. – Prawił zgodnie ze swoimi doktrynami czarnoksiężnik – Tak by bogowie świadczyli za jego chwałę. Świadczyli i słali niebiańskie lajki.

– Śmierć to śmierć. – Powiedział Baranorh Rudomordy studiując bez zainteresowania martwe ciała Nekromantów – Ważne, żeby zrobić to komuś zanim ten ktoś zrobi to tobie. Ruszajmy zanim zjawią się posiłki… albo jakieś przeklęte czary ożywią tych tutaj.

– Racja, Princpolonella czeka. Chrom jedyny wie, po co tym Nekromantom było jej porwanie. – Zgodził się Gregoroth – Ta strażnica wyznacza granicę ich przeklętej krainy. Kiedy stąd wyjdziemy trakt zaprowadzi nas prosto do wieży, którą nazywają Szkieletorem.

– Przepraszam, czy tam ktoś jest? – Zapytał głos za drzwiami – Halo? Co wy tam robicie?

– Kurwa, strażnik. – Zatrwożył się Baranorh – Co mu odpowiadamy?

– Jak odpowiadamy? Nic nie odpowiadamy. Nas tutaj nie ma. – Zirytował się Gregoroth.

– Ej, nie wiem kim jesteście – Głos nie odpuszczał – ale słychać was nawet na schodach.

– Tu są schody? – rzucił z irytacją Amadoububu – To na chuj się tyle wspinaliśmy?

– No a co? – Zdumiał się barbarzyński wódz – Może mieliśmy po prostu zapukać do głównych drzwi, co?

– Czemu nie! – Nie wytrzymał w końcu czarnoksiężnik – To ciebie wzięło na skradanie się! My jesteśmy barbarzyńcami! Wyklętą nacją skazaną na tułaczkę i przemoc. Wszystko to zaś w imię przetrwania w świecie, który…

– Panowie, ja was ciąglę słyszę – Głos zza drzwiami beznadziejnie próbował dalej – Wiem już teraz nawet, że jesteście barbarzyńcami. Wszystko podajecie mi na tacy. Serio. Jeśli chcieliście uniknąć wykrycia to mega daliście dupy ogólnie…

– Kurwa no i rozpracował nas. – Gregoroth zapłonął gniewem, który podsycały jego urażone ambicje. – Specjalnie to robisz czarnoksiężniku? Chcesz mnie ośmieszyć przed Baranorhem i swoją małpą?

– Ja mam to w dupie. – Baranorh wzruszył ramionami – Nie wciągajcie mnie w tę kłótnię. Nie chcę być waszą kartą przetargową. Mam dosyć toksycznych relacji w tej grupie.

– Niczego nie próbuję. – Zaparł się malijczyk – To od początku był zły plan. Teraz to widzisz i ci głupio.

– Chłopaki, słuchajcie – Głos zza drzwi pieklił się coraz bardziej – Przestańcie się kłócić. To trwa już tak długo, że zdążyłem pójść po posiłki i wrócić. Jest nas tutaj teraz trzydziestu.

– Kurwa. – Przekalkulował szybko Gregoroth – Dobra, idziemy ich zarąbać po staremu. Wygrałeś.

– Zobaczysz – Uśmiechnął się Amadoububu nie ukrywając satysfakcji, a z jego uśmiechem konkurować mógł tylko uśmiech jego koczkodana – Będzie w chuj chwalebnie, mordo. Jak za starych dobrych czasów!

Gregoroth przez chwilę wytrzymał spojrzenie Amadoububu z surowością pełną godności i chłodu, ale w końcu uległ szelmowskiemu urokowi czarnoksiężnika. Pochmurność w jednym momencie zniknęła z jego zatroskanego czoła i wspólnie wykopali drzwi z zawiasów by ruszyć mordować. Wszyscy trzej. I koczkodan też.

0 Comments

Add Yours →

Dodaj komentarz